Rozgrzewka i cool down z rozciąganiem w fitnessie dla psów

Dwa nieodłączne elementy każdego treningu psiego fitnessu. Ale jak skonstruować dobrą rozgrzewkę i dobry cool down?

Wersji i metod jest chyba tak dużo jak dużo jest osób zajmujących się tym tematem. Każdy tworzy rutyny na podstawie swoich doświadczeń i tego co się nauczył. I to jest bardzo fajne, można dzięki temu czerpać inspirację od różnych osób i wybrać taką kombinację ćwiczeń, które są dla nas najbardziej komfortowe.

Mi bardzo podpasowała forma, którą zaproponowała Ela Gładecka osteopatka zwierząt. Rozgrzewa wszystkie płaszczyzny ruchu i jest łatwa do adaptacji pod zwykłe fitnessy i pod konkretne psie sporty. I właśnie dzięki Eli powstał ten artykuł.

Rozgrzewkę tworzymy na podstawie tego co zaraz będziemy ćwiczyć więc jeśli będą to agilitowe skoki to dorzucamy sobie trochę skakania o niskiej intensywności, nie tak wysoko jak w treningu. Jeśli w obi będziemy robić dużo kiców i paców to zmiany pozycji z siad do stój i do leżenia również umieszczamy w ostatniej części rozgrzewki.

Chris Zink twierdzi, że pies rozgrzany jest wtedy kiedy zaczyna nam lekko dyszeć. No, ale powiedzcie to chartom. Nie wiem ile byśmy musieli się napocić, żeby whippetka z którą pracujemy zacząła dyszeć.

Długość rozgrzewki dostosowujemy do kondycji i wieku psa, a także warunków temperaturowych. Jeśli temperatura otoczenia jest wysoka to warto skrócić rozgrzewkę na tyle, żeby pies potem miał jeszcze siłę na trening. To co jest opisane poniżej jest tylko ogólnym zarysem rozgrzewkowym i tak wszystko finalnie sprowadza się do psa, jego możliwości i tego co chcecie robić.

To co jest ważne i co chciałabym żebyście zapamiętali to, że całą rutynę rozgrzewkową budujemy stopniowo i w tempie psa. Budujemy sobie wszystkie ćwiczenia od podstaw, małymi krokami tak jak robimy to w każdym treningu. I pamiętajmy, żeby rozciągania nigdy nie robić na „zimnych” mięśniach bo mogą zostać uszkodzone. Rozciągamy tylko rozgrzane mięśnie.

Zawsze w czasie rozgrzewki obserwujemy psa. Gdy pies już nauczy się rozgrzewki to obserwacja jak mu idzie daje nam informacje o tym czy coś z nim dzieje się niedobrego. Jeśli nagle przestaje nam wykonywać ćwiczenia rozgrzewkowe, robi to inaczej lub nie ma zachowanej dobrej formy to warto się temu przyjrzeć. Może to być po prostu złe samopoczucie, jakieś problemy wewnętrzne z organizmem, przemęczenie lub oznaki jakiegoś urazu. Obserwujmy i reagujmy!

Podstawa rozgrzewki

Zaczynamy od 5 minut spacerku/stępu. Jeśli pies jest energiczny, robimy to na smyczy. Potem robimy 5 minut kłusu/szybszego marszu. Może być pies puszczony luźno, ale zwracamy uwagę na to, żeby ruch nie był gwałtowanych, bez szybkich skrętów czy nagłych zahamowań. Nie zaleca się, żeby pies biegał za patykiem w rozgrzewce. Możecie robić wysyłanie do targetu, ale tempo musi być spokojne, nie galop.

A potem płynnie przechodzimy do ćwiczeń poniżej. Pracujemy na 4 płaszczyznach ruchu.

Przód-tył czyli cofanie się z naprzemiennym chodzeniem do przodu.

W cofaniu chcemy widzieć ładną formą a mianowicie ruch w cofaniu powinien zacząć się od tylnej łapy. Każda łapa powinna poruszać się osobno, tak żeby nie było efektu kicania. Na początku pracy może jeszcze to występować, ale w miarę uczenia się i zwiększania świadomości tylnych łap powinno to się zmieniać.

Ja lubię, żeby docelowo pies sam się cofał i wracał do nas. My w tym czasie stoimy lub kucamy w jednym miejscu. Przy małych a nawet większych psach zachęcam właścicieli do kucania, żeby pies nie zadzierał głowy do góry podczas cofania się, co często występuje gdy pies ma silną potrzebę ciągłego patrzenia człowiekowi w twarz. Jest to szczególnie ważne przy małych psach, które i tak bardzo dużo czasu spędzają z zadartą głową. Plusem tego, że pies sam się cofa jest to, że pies z większą świadomością pracuje ciałem. Smakołyk przed nosem powoduje skupienie się psa na jedzeniu a nie pracy ciałem więc staram się najszybciej jak to możliwe wycofać naprowadzanie psa smakołykiem i przejść jedynie do nagradzania go za dobrze wykonaną pracę. Smakołyk przed nosem zwykle powoduje mechanizację ruchów i pies tak naprawdę nie wie co robi. Mamy wtedy też ładniejszą i bardziej neutralną linię grzbietu. Jak to zobaczyć gdy pracujecie sami? Nagrać! Dokumentowanie swoich poczynań jest świetnym sposobem wyłapywania wszelkich niuansów

Docelowa odległość na którą pies ma się cofnąć to około 10 kroków – podkreślam docelowa! A następnie do nas wrócić. Pamiętajmy o tym, że to ma być cofnięcie się i powrót na taką samą odległość. Na początku nie oczekujemy robienia całego dystansu a jedynie pojawienie się jakiegokolwiek ruchu tylnych łap i stopniowo w kolejnych treningach będziemy sobie budować dystans. I jak nam już ten pies pięknie robi te 10 kroków do tyłu i wraca do nas z powrotem to możemy zacząć budować powtórzenia aż dojdziemy od 3 do 5 powtórzeń.

Uczyć cofania możemy na różne sposoby. Sposób dobierzmy sobie do psa a jeśli macie z tym jakiś problem to znajdźcie w swojej okolicy trenera psów, który Wam pokaże jak to zrobić. Nie ma co się też na początku zniechęcać jeśli nie wychodzi bo ruszanie tylnymi łapami dla psów jest dosyć trudne. Zwykle zachowują się tak jakby nie wiedziały, że je tam z tyłu mają. Więc małymi kroczkami, wzmacniamy jakiekolwiek ruchy do tyłu aż psia główka załapie o co nam chodzi.

Żeby osiągnąć ładne cofanie w prostej linii od nas możemy pierwsze ćwiczenia wykonać w wąskim korytarzu lub odsunąć kanapę i zrobić sobie taki tunel do ćwiczeń.
Na początku możemy zachęcić psa do cofania się ustawiając smakołyk tuż przy klatce piersiowej psa, pies chcąc dostać smakołyk teoretycznie powinien odsunąć się od naszej ręki do tyłu i pyk mamy cofanie. Teoretycznie tak to wygląda. A w praktyce bywa różnie. Ale na pewno uda wam się dobrać metodę, która odpowiada Waszym psom 🙂

Chody boczne czyli praca nad przywodzeniem i odwodzeniem.

Chody boczne polegają na tym, że pies robi przeplatankę łapami idąc bokiem. Mi to przypomina przeplatankę nogami, którą pewnie prawie każdy robił kiedyś na w-fie.

Ustawiamy siebie i psa w literkę „T” gdzie pies jest daszkiem. Wy idziecie na wprost a pies bokiem. Jeśli mój opis jest dla Was nie zrozumiały, a może być bo to ciężko opisać to pod spodem macie filmik jak to powinno wyglądać. Pokazujemy tam też drugi sposób wykonania chodów bocznych, trudniejszy do wykonania.

Rękę ze smakołykiem ustawiacie na wysokości psiego nosa. Nos, głowa i kręgosłup psa powinien być w jednej linii. Głowa w neutralnej i najbardziej naturalnej pozycji, nie skręcona na boki czy zadarta do góry.

Ruszacie ręką w jednej linii do przodu a pies podąża za ręką robiąc chody boczne. Na początku może być to trudne i nie koniecznie uda Wam się zrobić dużo kroków i to w prostej linii. I to jest ok, nauczycie się z czasem. Pierwsze rozgrzewki uznaję za treningowe. Jak się wraz z psem wdrożycie to będzie Wam to szło płynniej 🙂 Najważniejsze jest dopasowanie tempa pracy do możliwości waszego psa.

I tu ważna sprawa chody boczne robimy na obie strony psa. Tylko zwróćcie uwagę czy nie robicie cały czas tej samej strony bo psy potrafią tak się przemieszczać i zmieniać strony, że ja obserwując z boku czasami muszę się dłużej zastanowić, którą stronę teraz robią. 😉

Co może wpłynąć na to ćwiczenie? Dużym czynnikiem jest ustawienie naszej ręki. Jeśli nie będziecie przesuwać ręki cały czas w prostej linii to najpewniej będziecie szli po skosie a nie na wprost. Tu utrudnieniem jest też to, że najczęściej psy by dorwać smakołyk przepychają nam rękę w bok a my podążamy za tym ruchem. Ważne jest też by nie ustawić smakołyka tak, że zachęci to psa do skręcenia głowy na bok bo zaraz podąży za tym ruchem reszta ciała i będziecie robić zgięcia boczne 😉

Pamiętajmy, że naturalnym stanem rzeczy w ciele jest asymetria więc na pewno jedna strona będzie dla psa trudniejsza.

Chcemy najpierw zbudować ruch psa na 10 kroków w każdą stronę. Jak dojdziemy do tego etapu to budujemy do 3-5 powtórzeń po 10 kroków na każdą stronę naprzemiennie.

W tym ćwiczeniu występuje ruchy przywodzące i odwodzące. Co to oznacza? Przywodzenie będzie przyciąganiem łapy w stronę ciała a odwodzenie będzie ruchem odwrotnym.

Zgięcie boczne czyli kółeczka lub obroty.

Pies ma robić kółeczka/obroty przed nami w miarę wolno i z kontrolą.

W jedną i w drugą stronę po równo. Znowu jedna strona będzie trudniejsza od drugiej. Dobrze jest przyjrzeć się, która i sobie to zanotować, żeby mieć odnośnik później 🙂

Czasami trzeba zacząć kółeczka robić większe i sukcesywnie je zmniejszać w miarę postępów nauki. Ćwiczenie możemy zacząć naprowadzając smakołykami, a gdy osiągniemy 3 kółka pod rząd wycofujemy smakołyki i zostajemy przy naprowadzaniu ręką. Chcemy docelowo zrobić po 6 kółeczek w każdą stronę naprzemiennie tak, żeby się psu nie zakręciło w głowie od kręcenia się cały czas w jedną stronę.

Kółeczka możemy zastąpić lub uzupełnić ósemkami lub slalomem między nogami. Przy dużych psach zamiast przechodzenia między nogami możemy użyć pachołków.

Ważna w tym ćwiczeniu jest prędkość wykonywania. Jeśli pies będzie robił obroty szybko to jest duża szansa, że nie użyje wszystkich łap w obrocie. Najlepiej zwolnić ten ruch na początku smakołykiem za którym pies podąża a następnie ręką. Jeśli chcecie sprawdzić jak to wygląda u Waszego psa sfilmujcie to ćwiczenie i przyjrzycie się ruchome w zwolnionym tempie. 🙂

Wyprost kręgosłupa czyli rozgrzewamy mięśnie biodrowo-lędźwiowe.

Tylko dla psów, które biorą udział w bardzo obciążających sportach jak agility, frisbee czy flyball. Nie robić z psami, które mają stwierdzony problem z kręgosłupem czy biodrami. Również jeśli jest podejrzenie, że coś się tam zaczęło dziać.

Pies umieszcza przednie łapy na naszej uniesionej ręce, tylne na ziemi. My idziemy do przodu a pies w pozycji wyprostowanej, cofa się używając tylko tylnych łap. Przednie cały czas oparte na nas.

Nie chcemy, żeby pies szedł sam bez oparcia dla przednich łap ani sytuacji, w której to my się cofamy a pies idzie na nas do przodu. Może wtedy dojść do sytuacji gdzie kręgosłup zacznie się wyginać, nastąpi przeprost i zamiast rozgrzewać mięśnie będziemy je niepotrzebnie przeciążać. Celowo ruch wykonywany przez psa jest do tyłu.

W momencie gdy pies nam zaczyna opadać i coraz bardziej zginać kolana to jest moment kiedy stawiamy go na ziemi i to jest nasz wyznacznik jak dużo może pies przejść. Patrzymy też na kręgosłup, żeby był ładny neutralny, bez wygięcia w żadną stronę.

Na początku może być to 1-2 kroki. Gdy zbudujemy sobie ok 6 kroków wtedy budujemy powtórzenia. Chcemy dojść do 3-5 powtórzeń po 6 kroków każdy.

Budujemy ćwiczenie w psim tempie! Jeśli pies ma problem z tym, żeby na Was wskoczyć nie mówiąc tu o jakimkolwiek chodzeniu to zacznijcie od samego wskakiwania i przytrzymania przez chwilę w takiej pozycji. Część psów może czuć się niekomfortowo gdy chcemy żeby wskakiwały na człowieka. W momencie jak się do tej pozycji przyzwyczają możemy zacząć od 1 kroku w tył i zejścia na ziemię. Powoli zbudujecie więcej kroków, nie ma się co śpieszyć.

I tym sposobem doszliśmy sobie do ostatniego etapu rozgrzewki, którą używamy w treningach psiego fitnessu. Jeśli interesuje Was ile czasu takie mięśnie pozostają rozgrzane to można sobie założyć, że jeśli mamy 10- 20 min przerwy, w której pies nic nie robi po rozgrzewce i nie jest utrzymywany np. w lekkim truchcie to trzeba go rozgrzać jeszcze raz. Nie koniecznie, aż tak intensywnie.

Podstawa cool downu

Zrobiliśmy rozgrzewkę i trening więc czas na schłodzenie organizmy czyli cool down.

Cool down zaczynamy spacerem 5-20 min gdzie pies w spokojnym tempie sobie drepta, obniża się tętno, opadają emocje i pies się uspokaja.

Rozciąganie

Na końcu spaceru robimy rozciąganie.Zachowujemy ciągłość między spacerem a rozciąganiem. Przerwa nawet 10 minutowa między spacerem a rozciąganiem spowoduje ochłodzenie się mięśni, ich przykurczenie i rozciąganie już jest wtedy nie zalecane.

Pamiętajmy, żeby rozciągania nigdy nie robić na „zimnych” mięśniach bo mogą zostać uszkodzone. Rozciągamy tylko rozgrzane mięśnie.

W rozciąganiu robimy do kilku powtórzeń na stronę, żeby pogłębić rozciąganie.

Ważna uwaga – słabe i spięte mięśnie nie będą chciały się rozciągać dlatego w takim wypadku stawiamy najpierw na wzmocnienie mięśni. I stopniowo będziemy dokładać rozciągania. Nie rozciągamy psa gdy jest mocno zmęczony bo zmęczone mięśnie też nie będę chciały się rozciągać. To jest wszystko mechanizm obronny przed uszkodzeniem.

Cookie stretch czyli rozciąganie całego kręgosłupa.

W cookie stretch pies ma wepchnąć głowę między przednie łapy i wygiąć kręgosłup w literkę C. Łapki równo. Jak głęboko pies wciśnie głowę między łapy i czy w ogóle zależy od psa.

Naprowadzamy psa smakołykiem na pozycję i zostajemy w zakresie, który dla psa jest komfortowy, bez przesuwania się i wychodzenia z pozycji.

Głowę kierujemy między przednie łapy i w stronę podłogi. Na filmiku widać trochę za wysoko przez mocniej rozciąga się odcinek szyjny. Patrzymy na linię grzbietu i czy się cały zaokrągla.

Na początku może być tak, że pies nie wsadzi w ogóle głowy między łapy, a jedynie schyli ją blisko. To jest ok. W miarę jak będzie nabierać elastyczności będzie się to pogłębiać. Wszystko w swoim czasie 🙂 Idealnie pies powinien mieć przednie łapy dość blisko tylnych. Ta odległość będzie stopniowo się zmniejszać wraz ze zwiększeniem elastyczności.

Całość robimy na początku 2-3 razy w takiej sekwencji – Stój-cookie stretch-stój. Chcemy wyciągnąć psa z powrotem do pozycji z neutralnym grzbietem.

Rozciąganie boczne

W rozciąganiu bocznym zaczynamy z psem w pozycji stojącej. Najpierw przesuwamy głowę za smakołykiem/ręką na wysokość łopatki/przedniej łapy – w linii kręgosłupa, nie wyżej nie niżej! Przytrzymanie smakołykiem/targetem dłoni na tej wysokości tyle sekund ile pies jest w stanie wytrzymać.

Płynnie z tej pozycji przechodzimy w przesunięcie głowy za smakołykiem/ręką dalej w stronę tylnej łapy/biodra tak samo jak wcześniej na wysokości kręgosłupa, przytrzymując ile pies wytrzyma. Na początku może być tak, że pies będzie w stanie wygiąć się do połowy kręgosłupa. I to też jest ok, z czasem będzie się coraz lepiej rozciągać.

Idealnie gdy pies przesuwa głowę, ale łapy pozostają w pozycji wyjściowej, stojącej z której to pozycji wychodzimy do rozciągania. Zagwarantuje to najlepsze rozciąganie.

Robimy to wszystko na obie strony.

Na początku pies może być w stanie przekręcić głowę tylko na wysokość przednich łap. I to jest ok. Niech pies robi to w swoim tempie 🙂 Pies nam pokaże jaki zakres jest dla niego komfortowy. I to jest ok, to przyjdzie z czasem. 🙂 Warto obserwować, która strona jest dla psa łatwiejsza i sobie to zanotować.

Pamiętajmy, żeby rozciągania nigdy nie robić na „zimnych” mięśniach bo mogą zostać uszkodzone. Rozciągamy tylko rozgrzane mięśnie.

Ruch w każdą stronę powtarzamy kilka razy. Na początku wystarczy 2-3 razy. Robimy to pogłębiając ruch w daną stronę. Ustawiamy psa patrzącego na wprost. Naprowadzamy głowę w bok. Wracamy do pozycji wyjściowej. I jeszcze raz naprowadzamy w tą samą stronę.

Ukłon czyli rozciąganie stawów ramiennych.

Dupka w górze, przednie łapy aż po łokcie na ziemi. Technika najczęściej używana, żeby nauczyć psa robienia ukłonu to wsadzenie mu ręki pod brzuch. Ale nadmiernie napina to mięśnie brzucha co nie jest dobre. Lepsze będzie stopniowe pogłębianie ukłonu. Zaczynamy od tego, że naprowadzamy psa na pozycję tylko do momentu gdy zacznie odchylać przednie łapy do tyłu i wyciągamy z powrotem do stania. Stopniowo będziemy pogłębiać to odchylenie, aż otrzymamy pełny ukłon. Jeśli będziemy chcieli zrobić za szybko zbyt mocne przechylenie to od razu to zobaczymy bo pies po prostu się położy 🙂 Takie stopniowe pogłębianie ukłonu jest też dobre dla psów, dla których ukłon jest problemem/wchodzenie w pozycje powoduje dyskomfort i mają spięte mięśnie. Stopniowo powiększamy zakres, zwiększamy elastyczność, aż pies będzie w stanie wykonać pełen ukłon.

W ukłonie ważna jest dobra forma 🙂 Docelowo chcemy, żeby ukłon był prosty czyli patrząc z góry chcemy widzieć rozłożenie ciężaru równo na obie strony, łapki równo do siebie, głowa w linii z kręgosłupem. Często nasza pozycja względem psa będzie miała wpływ na pozycję psa. Patrzymy również na ustawienie kolan – kolana powinny być skierowane do przodu i schowane pod ciałem, a nie odchylone na boki lub ściągnięte mocno do środka.

Zaczynamy of 2-3 ukłonów lub częściowego ukłonu w zależności od tego na jakim etapie jesteśmy. Przy ukłonie świetnie widać czy pies jest zbyt zmęczony na rozciąganie gdy już zna dobrze pozycję – jak nie da rady to od razu się sam położy.

Wyciąganie do góry czyli rozciąganie dolnej części kręgosłupa i bioder.

To rozciąganie przypomina ćwiczenie, które robiliśmy w rozgrzewce czyli wskoczenie przednimi łapami na nas/naszą rękę i wyciąganie się do góry bez odrywania tylnych łap od ziemi.

Uważamy na to żeby nie było przeprostu kręgosłupa czyli żeby pies się nie wyginał w łódeczkę a głowa była w linii/przedłużeniem kręgosłupa. Stopniowo zwiększamy intensywność rozciągania aż dojdziemy do 15-30 sekund.

Dobrze sprawdza się w tym rozciąganiu stabilne krzesło, na które pies może wejść przednimi łapami. Łapy przednie na krześle powinny być prostopadłe do podłoża i pilnujemy ładnej linii kręgosłupa i głowy. Używając krzesła więcej możemy zobaczyć i łatwiej będzie nam zapewnić dobrą formę rozciągania.

I tak wygląda rutynowa rozgrzewka i cool down, której nauczyłam się u naszej ulubionej osteopatki Eli Gładeckiej i która stosuję namiętnie z psiakami, z którymi pracuję. Oczywiście jest to skrojone pod psy zdrowe, które nie mają żadnych przeciwwskazań do treningu psiego fitnessu. Jest to przykładowa rutyna, którą dopasowujemy sobie do możliwości naszego psa. Przed rozpoczęciem jakichkolwiek ćwiczeń fizycznych z psem gorąco zachęcam do pójścia do dobrego weterynarza, osteopaty i zoofizjoterapeuty, żeby dowiedzieć się czy nie macie żadnych przeciwwskazań do treningów lub czy na coś powinniście baczniej zwracać uwagę. Jeżeli Wasz pies nie jest w stanie wykonać, któregoś z tych ćwiczeń to jest to wskazanie do wizyty u weterynarza specjalisty, zoofizjoterapeuty lub osteopaty. No to do pracy!

Wszelkie prawa zastrzeżone © Klaudia Bońkowska Rozmerdane Ogonki

Aktualizuje…
  • Brak produktów w koszyku.